Czy tłumacz to pisarz, czy rzemieślnik?

W praktyce przekładu od lat powraca pytanie o charakter pracy tłumacza. Jedni widzą w nim rzemieślnika, który z precyzją odtwarza strukturę oryginału. Inni dostrzegają w nim pisarza stojącego na pograniczu dwóch światów, zmuszonego do twórczej interpretacji i wprowadzania własnego głosu tam, gdzie język źródłowy nie znajduje bezpośrednich odpowiedników. Oba te ujęcia są cząstkowe, a ich dychotomia więcej zaciemnia niż wyjaśnia.

Tłumacz literacki operuje narzędziami rzemiosła – zna reguły, konwencje, strategie i ograniczenia. Jednocześnie musi podejmować decyzje twórcze, w których rozstrzyga o rytmie zdania, dramaturgii akapitów i konstrukcji narracyjnej. Nie tworzy dzieła ex nihilo, lecz nadaje mu kształt w nowym kontekście kulturowym. Ta konieczność ustawicznego negocjowania sensu sprawia, że tłumacz funkcjonuje pomiędzy dyscypliną a wolnością, pomiędzy warsztatem a kreacją.

W istocie nie chodzi więc o wybór między rzemiosłem a literaturą. Tłumacz jest pisarzem w takim stopniu, w jakim każde świadome użycie języka rodzi nowe znaczenie, oraz rzemieślnikiem w takim stopniu, w jakim dbałość o formę i strukturę stanowi warunek możliwości tego aktu. Jego praca jest dialogiem – z autorem, z czytelnikiem i z własnym rozumieniem tekstu – a ostateczny efekt zależy od umiejętnego łączenia wszystkich tych sfer. W tym sensie przekład nie jest ani prostą reprodukcją, ani autonomiczną kreacją, lecz subtelną sztuką pośrednictwa, wymagającą zarówno precyzji, jak i wrażliwości.

Dodaj komentarz